Wpisy z tagiem: adrenalina
wtorek, 15 listopada 2011
Często w swoich notkach potępiam przemoc, wrogość i agresję w ogóle. Dzisiaj, nie zmieniając swego nastawienia i poglądów, chciałabym napisać o przeżyciu, które wiele mnie nauczyło i pozwoliło odczuć na własnej skórze, jak to jest być agresywnym. Dzielę się tymi niemiłymi wspomnieniami, bo większości nigdy się one nie przydarzą. I chwała Bogu. Dobrze jest jednak mieć jakiś, choćby mglisty i z drugiej ręki, obraz tego, co czuje i jak działa osoba pod wpływem potężnej dawki niedobrej adrenaliny. Z natury jestem osobą pogodną, spokojną i empatyczną i nie jest to moja własna opinia - jako terapeuta wcześniej przechodziłam terapię własną. Zdarzyło się jednak tak, że znalazłam się w sytuacji faktycznego zagrożenia, upokorzenia, konieczności walki o przetrwanie, a przede wszystkim w sytuacji ataku na dobro moich dzieci. Kiedy dziś wspominam tamten okres, bo wcale nie był to jednorazowy wybuch, na myśl przychodzą mi takie określenia jak: furia, bezwzględna determinacja, zaślepienie, wściekłość. Nic, ale to dosłownie nic z wiedzy i rozsądku nie miało do mnie dostępu. Moje pole widzenia i działania ograniczyło się do wąskiego kanału, przez który musiałam, musiałam bez względu na koszty i ofiary, wydostać się na powierzchnię. Dopiero znacznie później dotarło do mnie, jak mogło to wyglądać z zewnątrz. Wtedy zupełnie mnie to nie obchodziło, otoczenie materialne i ludzie zbędni do realizacji celu, zwyczajnie nie istnieli w mojej świadomości. Dziś mnie to przeraża. Zresztą nie tylko to. Także skala zachowań, do których posiadłam zdolność, a o co bym się nigdy nie podejrzewała. Czy mogłabym wtedy np. zabić, gdyby ktoś stanął mi na drodze? Nie wiem, ale wolałabym tego nie sprawdzać. Jestem raczej drobnej postury, raczej słaba, niż silna, ale wtedy potrafiłam dźwigać ciężary, które nawet rosłemu facetowi sprawiłyby kłopot. Czy ktoś mógł mnie opamiętać, ocucić, przemówić do rozsądku? Nie. I dlatego, dla tych wszystkich powodów, tak często piszę do potencjalnych ofiar: uciekaj. Nie ważny jest powód wybuchu agresji, zbożny, czy niezrozumiały, zawsze przebiega tak samo. Podręcznikowo. Żeby nie było niedomówień: nie jestem dumna z tamtego okresu, nie usprawiedliwiam agresji, ja ją tylko opisuję. Ku przestrodze, ale i zrozumieniu, że naprawdę każdemu może się coś takiego przydarzyć w dostatecznie "sprzyjających" okolicznościach. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CHĘTNIE CZYTAM
MOJE INNE BLOGI
ZAJRZYJ TU - NAPRAWDĘ WARTO
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||