Psychologia do codziennego użytku. Zaufaj, przeczytaj, wykorzystaj lub nie.

Wpisy z tagiem: rodzina

niedziela, 22 stycznia 2012

A jeśli masz dość wyznaczonej ci roli? Co się stanie, jeśli zechcesz ją zmienić lub wycofać się z rodzinnego systemu? System zacznie bronić swojego, wypracowanego latami, statusu, bo dzięki niemu istnieje i funkcjonuje, nie odda więc pola bez walki. Czy twoja decyzja zdmuchnie rodzinę z powierzchni ziemi? Nie, ale będzie to już inna rodzina, którą zmusisz do uciążliwego wypracowania nowych struktur i zależności. Czy wolno ci narazić rodzinę na taki wysiłek w imię egoistycznych zysków? Oczywiście, że tak.

Kiedy powstawał rodzinny układ sił związany z przydziałem ról, nikt cię nie pytał o zdanie (faktycznie, to mało kto zdawał sobie sprawę, że takie rozdanie się odbywa-dzieje się to zazwyczaj nie aktem jednorazowej decyzji, a w trakcie długiego procesu). Niczego nie obiecywałeś i nie masz żadnych zobowiązań w tym względzie. Jeśli czujesz, że twoja rola przytłacza cię lub ogranicza, masz prawo się z niej wycofać i zacząć funkcjonować na innych, tym razem świadomie ustanowionych warunkach, ale także ze świadomością poniesienia konsekwencji tych zmian.

W rodzinie zawsze są jednostki silniejsze i słabsze: pierwsze wybierają sobie sposób funkcjonowania, drugim zostaje on narzucony. Jednak siła jednostek może z czasem się zmienić, np. przez wzrost świadomości, choć oczywiście nie tylko dlatego.

I jeszcze jedno: to, że jakaś rodzina dobrze funkcjonuje, nie oznacza wcale, że jest to rodzina szczęśliwa. Na szczęście rodziny składa się poczucie zadowolenia poszczególnych jej członków. Czasem przebudowa rodzinnego systemu na skutek buntu jednego z jej elementów, sprawia, że w konsekwencji, po okresie zawirowania, rozkład szczęśliwości staje się bardziej równomierny, a role rodzinne bardziej satysfakcjonujące.

Życie to ciągłe zmiany. Czemu nie miałoby to dotyczyć życia rodziny?

08:04, nikitaps
Link Komentarze (5) »
czwartek, 19 stycznia 2012

Rodzina to sieć wzajemnych powiązań i zależności. To taki teatr, gdzie każdy ma jakąś przypisaną rolę, czy chce tego, czy nie. Najczęściej nawet nie wie, że ją ma. Dowiadujesz się o tym przypadkiem, bo ktoś z zewnątrz rzuci, zdawałoby się, niewinną uwagę, podzieli się swoim spostrzeżeniem, opowie o swojej "normalnej" rodzinie. Dowiadujesz się wiele o sobie i swoim rodzinnym Matrixie także wtedy, kiedy zaczynasz po raz kolejny mieć uczucie deja vu: spotykasz się z takimi samymi zarzutami, oczekiwaniami i robisz coś, o czym wcale nie jesteś przekonany, że akurat powinieneś, ale i tak...wchodzisz w swoją rolę. Dowiadujesz się, jak to wszystko gra i buczy w sytuacji kryzysu, kiedy sytuacja zmusza poszczególnych członków rodziny do przyjęcia konkretnej postawy: zaangażowania się, opowiedzenia lub wycofania. A kiedy się już w końcu dowiadujesz, jesteś ogromnie zdziwiony, jak to w ogóle możliwe, że nie dostrzegałeś tego przez te wszystkie lata?! 

Kopalnią wiedzy o rodzinnym Matrixie są zbiorowe fotografie, do których rodzina się ustawiała. Przypatrz się, kto jest w centrum, kto tuż obok niego, a kto na obrzeżu; czy postacie się do siebie przytulają, obejmują, czy wręcz przeciwnie. I uwierz tym zdjęciom - to nie jest przypadek.

wtorek, 02 sierpnia 2011

Pewnie każda z rodzin ulega, mniej lub bardziej, pokusie poprawienia swojej historii. Pozornie nie ma w tym nic złego: czy to w końcu ważne, czy czyjś prapradziadek wywodził się ze zubożałej szlachty, czy tylko u niej służył? Jakie to dziś może mieć znaczenie? Ano ma. Przede wszystkim dlatego, że gdy nie znajdzie się w rodzinie nikt, kto by dziadka uszanował takim jakim był, nie odbrązowił rodzinnej legendy, to tendencja do stawiania pomników przodkom stanie się tradycją rodzinną, a to już jest niebezpieczne.

Prawda ma to do siebie, że lubi się wyłaniać na powierzchnię nawet po wielu latach. Nie ma w tym niczego magicznego. Wystarczą np. członkowie innych rodzin albo jakiś drobny wpis w dokumentach. Ostatni w łańcuchu pokoleniowym mogą poczuć się mocno oszukani. Nikt nie lubi być okłamywany, a już na pewno nie przez własną rodzinę. To prawie jak zdrada. No i rodzi się niepokój o swoje korzenie, bo jeśli skłamano w jednym, to kłamstwo to stawia pod znakiem zapytania i inne fakty, w które dotąd wierzono. To już tylko krok do pytania o własną tożsamość.

Mając w pamięci spustoszenia jakie poczyniły rodzinne kłamstwa, zafałszowania, ukrywanie ważnych faktów lub ich modelowanie, często na  na użytek systemu wychowawczego, gorąco zachęcam do zaniechania takich praktyk wobec własnych dzieci. Także w swoim własnym interesie.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi


stat4u