Wpisy z tagiem: ofiara
poniedziałek, 05 września 2011
Niestety, bardzo powszechny jest pogląd, że za przemoc w związku współodpowiedzialna jest ofiara tej przemocy, najczęściej kobieta: bo są kobiety, którym podobają się niegrzeczni chłopcy; bo zachowuje się jak ofiara; jednym słowem sama sobie winna. Dla każdego, kto choć "przez ścianę" zetknął się z przemocą, takie opinie są zdecydowanie oburzające i godne potępienia. Przyznam, że dla mnie też, choć nie są one pozbawione podstaw. Tak, kobiety szukają dla swojego potomstwa silnych ojców, który będzie w stanie zapewnić im poczcie bezpieczeństwa i stabilizację życiową. Jeśli kobieta pod pojęciem "silny" rozumie, z wielu powodów, głównie siłę fizyczną, odwagę i bezkompromisowość w dochodzeniu do celu, to niegrzeczny chłopiec może jej się wydawać atrakcyjny. Zakłada ona bowiem, że swoją energię wykorzysta dla jej dobra, a nie przeciwko niej. Czasem tak się faktycznie dzieje, a czasem nie i nie ma to już nic wspólnego z obrazem zewnętrznym niegrzecznego chłopca, a z jego wewnętrzną strukturą, której przecież nie sposób zobaczyć. Tak, są ludzie bardziej predysponowani do bycia ofiarą, niż inne. Wiktymologia opisuje dokładnie, jakie to osoby. Wytrawny psychopata potrafi je w mig wyłapać z tłumu. Czy te fakty w jakikolwiek sposób czynią ofiarę współodpowiedzialną? Może w świecie i w oczach niegrzecznych chłopców, ale nie wobec prawa i cywilizacji. Stopień rozwoju cywilizacyjnego mierzy się intensywnością i skutecznością ochrony jednostek słabszych w społeczeństwie, prawa dżungli pozostawiając tym, którym jeszcze nie udało się zejść z drzewa. Słabszy nie znaczy gorszy i przyzwalający na krzywdę. Jest jeszcze inne tłumaczenie niegrzecznych chłopców: nie są wcale gorsi od innych, tylko czasem tracą panowanie nad sobą. Owszem, są jednostki chore, wolicjonalnie kalekie, ale takie szybko trafiają pod opiekę lekarską lub więzienną. Niegrzeczni chłopcy nie, bo doskonale wiedzą, kiedy mogą sobie pozwolić na to, żeby "puściły im nerwy". Uspokajają się szybko np. w momencie pojawienia się policji. To ofiara bywa wtedy rozhisteryzowana, niezrównoważona, a bywa, że i agresywna w swojej bezsilności. Badania pokazują, że jeśli brak twardych przejawów, to można żyć nawet 20 lat pod jednym dachem z psychopatą wcale o tym nie wiedząc, bo na tym polega natura tego zjawiska, że wspaniale manipuluje i maskuje się. Do czasu. Do kiedy się to opłaca. Jeśli więc spotkasz na swojej drodze uroczego niegrzecznego chłopca, uciekaj nie oglądając się za siebie w chwili, kiedy zaczniesz się bać po raz pierwszy. Potem będzie już tylko gorzej. Bez względu na to, co ci powie niegrzeczny chłopiec.
niedziela, 28 sierpnia 2011
Jakie masz prawa, gdybyś stał się ofiarą? Praktycznie żadnych. Teoretycznie masz prawo dochodzenia sprawiedliwości i ubieganie się o ukaranie winnych, ale to raczej ciężar, niż przywilej. Jak ktoś poraniony, fizycznie lub psychicznie, może być równym w siłę przeciwnikiem dla oprawcy? Skąd ma ją brać na udowadnianie komuś winy? Dla ofiary jest rzeczą oczywistą, że np. został skatowany lub zgwałcony przez swego oprawcę. Dla sądu już to takie oczywiste nie jest: a może ofiara spadła ze schodów? a może zgodziła się na sex, a teraz wrabia tego biednego, niewinnego chłopca? Bo oprawcy zawsze robią dobre wrażenie. Im się nie stała żadna krzywda. W przeciwieństwie do ofiar, które jakoś nie stać na wiarygodne opanowanie i rzeczową argumentację. Bo taka już uroda ofiary: jest niestabilna emocjonalnie, rozżalona, bezsilna i przestraszona, więc bywa że i agresywna. Sama, będąc jedynie świadkiem zeznań, miałam ochotę palnąć w gębę smakosza, któremu nie odpowiada zbyt słona zupa. Za jego arogancki uśmieszek, drwinę z prawdy i faktów. No i z ofiary. Sądy nie czują się obrażone ewidentnym łgarstwem. Taka jest gra: winny ma prawo się bronić, więc niech walczy, może mu się uda. Tylko, że dla ofiary to nie jest gra. Walczy nie tylko o sprawiedliwość, ale także, a może przede wszystkim, o odzyskanie utraconego poczucia bezpieczeństwa. Delikatnie rzecz ujmując - z niewielką skutecznością. Rany po urazach fizycznych z czasem, przynajmniej w jakimś stopniu, się zagoją, po psychicznych - rzadko. Rzadko bowiem informuje się ofiarę o odroczonych w czasie skutkach traumy. Kto w końcu słyszał o ZSP*? Kto proponuje i finansuje pokrzywdzonym terapię? Takiej kary nie ma. Nawet w zawiasach. Przeglądając strony policji, ujawniające skandaliczne i niefrasobliwe zwolnienia sadystów i bandziorów, widzę podszewkę: to wewnętrzna walka między tymi co łapią, a tymi, co wypuszczają. Kolejna gra. I tu nie ma miejsca dla ofiar. Jaka jest na to rada? Uważać, żeby nie stać się ofiarą. Nie jestem rada, że tylko taka rada, ale nie ja wymyśliłam ten świat. Ja go tylko opisuję.
*Zespół Stresu Pourazowego |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CHĘTNIE CZYTAM
MOJE INNE BLOGI
ZAJRZYJ TU - NAPRAWDĘ WARTO
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||