Psychologia do codziennego użytku. Zaufaj, przeczytaj, wykorzystaj lub nie.

Wpisy z tagiem: miłość

niedziela, 25 marca 2012

Co to tak naprawdę znaczy? Jak zmierzyć miłość i jak poznać, czy to miłość właśnie, a nie jedynie sympatia, czy korzyści płynące z obcowania?

Definicja miłości w psychologii jest prosta i klarowna: miłość = czas + uwaga. Bo przecież nie wypowiadane czułe słówka, nie naręcza kwiatów, nie gorliwe zapewnienia świadczą o uczuciu, ale codzienna pomoc, wsparcie, uważność na czyjeś potrzeby i oczekiwania.

W/g tej definicji w rodzinie gdzie są dzieci, najbardziej kochane bywają te zbuntowane i kłopotliwe, wymagające najwięcej czasu i uwagi. Dzieci uległe, pokorne, posłuszne często czują, że dostają tej miłości mniej, choć bywają chwalone i stawiane za wzór. Pierwotnie właśnie żywy temperament lub inny kłopot związany z wychowaniem bywa przyczyną skupienia na nim całych wysiłków, ale z czasem, kiedy się już tyle tego skupienia i wysiłku (czyt. miłości) zainwestowało, naprawdę kocha się je bardziej, bo czas wspólnie spędzony i włożony trud bardzo łączą. Tak już jest. To dziecko jest bliższe.

Podobnie dzieje się w relacjach ludzi dorosłych. Pewnie często zdarzyło ci się obserwować sytuacje, kiedy aż się na usta cisnęło stwierdzenie: on/ona nie zasługuje na taką miłość. Dobrym przykładem mogą być nieroztropne kobietki, co rusz pakujące siebie i rodzinę w kłopoty, którym jednak wszystko się wybacza i kocha. W przeciwieństwie do zaradnych, "silnych", lojalnych, solidnych. No, bo gdzie tu miejsce na miłość? Niczego nie potrzebują (pozornie), świetnie sobie dają radę, są samowystarczalne, a partner czuje się zbędny. Nie musi poświęcać ani czasu, ani uwagi, żeby partnerka była bezpieczna, zadowolona, a dom sprawnie funkcjonował. No jasne, że mógłby coś tak sam od siebie, ale to raczej nie leży w ludzkiej naturze: wysiłek wkłada się wtedy, kiedy trzeba, a nie kiedy się może lub nie. W dodatku partner, który jest bardzo kompetentny i samodzielny sprawia, że druga strona z relacji czuje się gorsza lub wręcz zbędna. Kobiety z taką sytuacją radzą sobie stosunkowo dobrze, mężczyźni - fatalnie, co jest jakoś tam uwarunkowane kulturowo.

Co zrobić, żeby być kochanym? Przede wszystkim nauczyć się brać: pomoc, zainteresowanie, czas i uwagę. Sprawić, żeby partner poczuł się niezbędny, mądry, silny, jednym słowem - wartościowy. No tak, przyznaję, że dużo w tym gry, czasem udawania, ale czego nie robi się w imię miłości? :)

Tagi: miłość
07:08, nikitaps
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 28 listopada 2011

Dwoje ludzi się spotkało, zainteresowało sobą, coś przeżyło, a potem...no, nie zawsze "żyli długo i szczęśliwie". Rozstają się i najczęściej nie za obopólnym pragnieniem. Jedna ze stron zdecydowanie nie jest zainteresowana dalszymi kontaktami, druga - odwrotnie.

Zawód miłosny to przede wszystkim poczucie odrzucenia, tęsknota za bliską dotąd osobą i poważne nadwyrężenie samooceny. Ból po utracie "drugiej połówki" to chyba najczęstszy powód zgłoszeń do terapii. Są to też dla terapeuty, no przynajmniej dla mnie, problemy najtrudniejsze: klient naprawdę cierpi, a jest to sytuacja w której nic, ale to nic, realnie nie można zrobić. Nikogo nie można zmusić do kochania. Ani do niekochania.

Ludzie porzucają się w różny sposób: za pomocą smsa; po wyjątkowo pięknym dniu, zafundowanym porzucanemu w intencji wynagrodzenia cierpień; znikając bez słowa. Jak najmniej boleśnie porzucić kogoś? Chyba nie ma takiego sposobu - jeśli się kochało, to zawsze będzie bolało i nic się na to nie poradzi. 

czwartek, 07 lipca 2011

Na to, kogo na twojej drodze postawi los, nie masz większego wpływu. Masz jednak wybór na rodzaj łączących was wzajemnych stosunków. Naturalną skłonnością każdego człowieka jest taki dobór partnera, przyjaciół i znajomych, który sprawi, że twoje otoczenie społeczne będzie dla ciebie źródłem radości, bezpieczeństwa i wsparcia. A mimo to zdarza się i to wcale nie tak rzadko, że popełnisz błąd w ocenie, a ten w konsekwencji zaowocuje zawodem, rozczarowaniem, czasem mniejszym lub większym dramatem. Strefa stosunków międzyludzkich bowiem, jest obszarem ryzyka.

Jeśli jesteś osobą z natury swojej prostolinijną, uczciwą, dobroduszną, a jednocześnie w jakimś zakresie atrakcyjną, masz duże szanse spotkać na swojej drodze Narcyza, a to już pachnie poważnymi kłopotami.

Z literatury:

"Cechą osobowości narcystycznej jest arogancja i nieuzasadnione poczucie wyjątkowości, ważności i wielkości. Osoba narcystyczna często fantazjuje o wielkim sukcesie, władzy, piękności itp. Osobom tym potrzebne jest poczucie bycia wyjątkowym i poczucie bycia otaczanym wyjątkowymi ludźmi. Wymagają one od otoczenia, aby podziwiali oraz spełniali zachcianki i oczekiwania. Nieobce tym osobom jest także wykorzystywanie innych bez odczuwania poczucia winy. Osoby te często odczuwają silną zawiść lub lęk przed zawiścią innych osób."

Narcyz pozornie wydaje się, bo taką się czuje, osobą ciekawą, nieszablonową, choć nieco dziwaczną, ale początkowo dziwactwa te traktujesz, zgodnie ze swoją akceptującą naturą, jako nieszkodliwe. Wyczuwasz pewną sztuczność w jego zachowaniu, ale kładziesz ją, ciągle życzliwie, na karb np. niezręczności towarzyskiej. Z czasem podlegasz coraz większej presji i kontroli ze strony Narcyza oraz jego gwałtownemu niezadowoleniu, jeśli nie spełniasz pokładanych w tobie oczekiwań: bezwarunkowego oddania, bezustannego potwierdzania fantazji narcyza na temat swojej nieprzeciętności i wspaniałości oraz sam odbiegasz od obrazu partnera godnego Narcyza. Jeśli jeszcze ośmielisz się zrobić krok w kierunku wycofania się z iluzorycznego świata Narcyza lub w inny sposób okażesz swoje nieposłuszeństwo w kreowaniu jego wyimaginowanego obrazu, narazisz się na poważne kłopoty, gdyż niechcący dotkliwie go urazisz.

Z literatury:

"Osoba narcystycznie zraniona nie spocznie, dopóki nie wykończy niejasno określonego napastnika, który ośmielił się jej sprzeciwić, nie zgodzić się z nią lub ją przewyższać. To pragnienie nigdy nie zostanie zaspokojone, ponieważ nie da się zniszczyć dowodów, które przeczą jej przekonaniu, że jest wyjątkowa i idealna. Ta archaiczna wściekłość nie ma końca. [...] Wróg jest odbierany jako krnąbrna część rozszerzonego siebie (self), nad którą osoba podatna na narcystyczne zranienie spodziewała się sprawować pełną kontrolę. Innymi słowy, sam fakt, że druga osoba jest niezależna lub inna, jest przez osoby z intensywnymi narcystycznymi potrzebami odbierany jako obraźliwy." 

Nie wygląda to dobrze, prawda? I takie faktycznie jest.

Jeśli już kiedyś zdarzyło ci się zaznać narcystycznej miłości lub przyjaźni, to jedyne co możesz zrobić, to wybaczyć sobie. I uciekać. Jak najdalej. W otwartej walce jesteś bez szans, ponieważ toczy sie ona w nierealnym, urojonym świecie Narcyza.



środa, 29 czerwca 2011

Żeby wiedzieć, czy kocha lub lubi niekoniecznie trzeba wróżyć z płatków stokrotki. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest miłość, przyjaźń? Jak rozpoznać wśród otaczających nas ludzi przyjaciół? Kiedy zaufać słysząc "kocham"?

To w sumie bardzo proste. Jeśli ktoś ofiaruje ci bezinteresownie to, co najważniejsze i najcenniejsze w życiu, to znaczy, że jego uczucia są szczere i przyjazne. Najcenniejsze zaś, bo w swej pojemności ograniczone, są czas i uwaga. Czujesz się kochany, gdy ktoś naprawdę uważnie cię słucha, nie spoglądając przy tym na zegarek. Wiesz, że masz do czynienia z prawdziwym przyjacielem, kiedy poświęca swój czas i trud, żeby ci pomóc lub po prostu z Tobą być. Przecież ty sam z przyjemnością spędzasz czas z ludźmi bliskimi twojemu sercu, nie są ci obojętne ich uczucia i potrzeby. Pewnie nie zawsze dajesz im tyle czasu i uwagi, ile chciałbyś, ale jeśli już nimi dysponujesz, to dedykujesz je właśnie im.

Rozejrzyj się więc uważnie wkoło, żeby nie przegapić tych, którzy cię prawdziwie kochają, choć może do okazywania miłości i przyjaźni nie używają trąb.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi


stat4u