Psychologia do codziennego użytku. Zaufaj, przeczytaj, wykorzystaj lub nie.

Wpisy z tagiem: kryzys

sobota, 07 kwietnia 2012

Nie mogłam w nocy zasnąć. Nie i już. Znasz to? Podobno, gdy rozum śpi budzą się demony, ale moje wylazły, bo właśnie nie spał. Myśli uciekały do ludzi mi bliskich, wspomnień innych świąt, no i wylazł wielki nocny lęk: co się z nami stanie? Czy jeszcze kiedyś będziemy śmieć się, a nie tylko uśmiechać, jak kiedyś? I dlaczego tak jest?

00,00...01,00...02,00...03,00...dużo czasu na myślenie...zmieniają się czerwone cyfry na zegarze, a sen nie przychodzi...jak wstanę, to się już nie położę, a mam tyle pracy jutro...

Rozum fedruje jak górnik na przodku, a serce się tłucze. No rzesz...jeszcze tylko jakaś psychosomka mi potrzebna do szczęście. Mam ochotę to serce kopnąć w d...pę, ale czy serce ma d...ę?

I nagle eureka! Już wiem, czemu tak jest. To kryzys. Wdarł się ukradkiem, niepostrzeżenie do mojego życia, do życia moich bliskich i rozgościł się, jak panisko u wasali. Sieje niepokój, zamęt, budzi najgorsze instynkty, bo żeby przetrwać czasem trzeba sobie ubrudzić rączki, a nie wszystkim przychodzi to lekko i bez bólu. Ktoś pogrzebał nieżyczliwie w finansach, być może nawet nie na mojej półkuli, a ja nie śpię. Paranoja.

Wszystko, co ma początek, musi mieć i koniec, więc zasnęłam i obudziłam się z przerażeniem, że zaspałam, że nie zdążę, że sobie nie poradzę. Totalna panika. Co się wtedy robi? "Jak ci śpieszno, to se siądź". I tak zrobiłam. Jedna, druga kawa. Nie umiem pić kawy bezczynnie, więc piszę.

To notka o tym, że wszystko kiedyś musi się skończyć. I kryzys się od tej reguły nie wywinie. I znowu będziemy się śmiać. I tego życzę wszystkim na te święta. Na pohybel kryzysowi!

WESOŁYCH ŚWIĄT

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Czytając "Blondynkę na safari"natrafiłam na ciekawe informacje o Masajach, afrykańskim plemieniu, prowadzącym od wieków styl życia, który w pierwszym odruchu określiłbyś mianem dzikiego. Potem obejrzałam film o ich życiu, przysłuchałam się ich wypowiedziom i pytaniom i ze zdziwieniem, a także wstydem, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę różnimy się jedynie szerokością geograficzną i nieistotnymi gadżetami.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie piękna Masajka dzieląca się swoim lękiem o przyszłość. Niespotykana wcześniej susza sprawiła, że uprawianie ziemi było niemożliwe, a jej dzieci nieraz chodziły głodne. Mówiła o tym, że nie może przez to spać po nocach, martwi się, że jej rodzinę i społeczność czeka zagłada.

W tym momencie uciekłam myślami do własnych lęków i obaw. Znam młode małżeństwa, które noszą się z zamiarem opuszczenia swoich pięknych domów lub mieszkań, z taką radością budowanych i urządzanych, bo nie stać ich na spłatę kredytów. Znam takich, którzy myślą o wyjeździe za granicę, choć wcale tego nie chcą, ale nie widzą innego wyjścia. Znam emerytów, którzy czekają już tylko na śmierć, choć kochają życie, ale żyć się zwyczajnie nie da. Świat, który znam, nagle stał się nieprzewidywalny - spokojni i optymistyczni dotąd ludzie stają się drażliwi, przygnębieni, niektórzy - nieprzyzwoici. W powietrzu wisi to samo pytanie: co z nami będzie?

Film o plemieniu Masajów kończy fraza pokazująca potężną burzę i ulewny deszcz. Społeczność odżywa, ale już z nowym spojrzeniem na życie, z przekonaniem o konieczności zmian w przyszłości.

Też czekasz na deszcz? Bo ja tak. Tylko nijak nie mogę zobaczyć, jakie zmiany mogłyby uratować moje plemię.

piątek, 13 stycznia 2012

Kiedy wydaje się, że nic nie może pójść już gorzej (co oczywiście jest błędnym założeniem, bo zawsze może), kiedy walą się wszystkie dotychczasowe struktury, w ramach których funkcjonowałeś, a wyobraźnia nie podsuwa żadnych innych, choćby tylko prawdopodobnie lepszych i realnych, do zrealizowania, czyli, kiedy jak się nie obrócisz...jest źle, masz do czynienia z kryzysem.

Kryzys w sferze psychicznej to mieszanka dezorientacji, gniewu, bezsilności i mocno obniżonego nastroju. Czasem szamoczesz się, czasem popadasz w apatię, a najczęściej robisz jedno i drugie na przemian. Stąpasz po kruchym lodzie i każdy fałszywy krok, a o taki w tym stanie nie trudno, grozi w najlepszym razie lodowatą kąpielą.

To, co możesz zrobić dla siebie w kryzysie, to wycofać się na jakiś czas, wyciszyć emocje, podjąć pracę  nad nowym modelem funkcjonowania. A jeśli nie możesz tego zrobić, bo koliduje to np. z interesem najbliższych ci osób, w tym momencie zignoruj ich doraźny interes, bo i tak, rozedrgany i zagubiony, nie na wiele im się zdasz.

Tagi: kryzys
17:33, nikitaps
Link Komentarze (6) »
wtorek, 28 czerwca 2011

W życiu nie zawsze bywa tak, że nasze wysiłki zostają nagrodzone, bliscy nam sprzyjają, a zdrowie dopisuje. Nieszczęścia chodzą po ludziach i nic się na to nie poradzi. Nie na wszystko mamy wpływ. A że nieszczęścia lubią się parować, bywa czasem bardzo, bardzo źle.

Kryzysy, podobne do ataku szarańczy, kiedy na polu nie zostaje już nic, zdarzają się rzadko i nie wszystkim, ale ci, których dotknęły wiedzą, jak trudno przez nie przejść.

Na początku pojawia się żal, smutek, rezygnacja, zniechęcenie. I jest to naturalne, kiedy straciło się to, co dotąd było sensem życia. Nawet żyć się nie chce, choć trzeba, bo zawsze jest jakiś powód ku temu. Tylko jak żyć, kiedy nie ma się nic?

Na szczęście nigdy nie zostaje się z niczym. Zawsze masz siebie, czyli tego kogoś, komu możesz zaufać i na kim możesz się na pewno wesprzeć. Jeśli sądzisz, że się mylę, nie masz racji. Gdybyś nie był taki jak piszę, nie przeżyłbyś - nie zawsze przecież można wozić się na czyichś plecach, najczęściej idziemy przez życie o własnych siłach. I jeszcze pewnie masz jakieś zapasy, zasoby w dobrych czasach zlekceważone, upchnięte gdzieś w kącie, które teraz, gdy lodówka jest pusta, mogą cię uratować. Trzeba ich tylko starannie poszukać i wykorzystać je. Bo przede wszystkim trzeba przetrwać, żeby dalej żyć. Bo jeśli się żyje, to jeszcze wszystko jest możliwe.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi


stat4u