Psychologia do codziennego użytku. Zaufaj, przeczytaj, wykorzystaj lub nie.

Wpisy z tagiem: pomoc

sobota, 21 kwietnia 2012

Choroba obłożna, a szczególnie choroba przewlekła jest trudnym doświadczeniem nie tylko dla samego chorego, ale i dla całej jego rodziny. Niełatwo pogodzić się z cierpieniem, bólem, stałym dyskomfortem i ograniczeniami. Różnie reagujemy i zachowujemy się w takiej sytuacji.

Dziś chciałam napisać o tych, którzy chorobę, prawdziwą lub wyolbrzymioną, wykorzystują dla usprawiedliwienia i wyrażenia najgorszych stron swojej osobowości. Szantażując otoczenie emocjonalnie, najczęściej jednego opiekuna, zmuszają go do zupełnego podporządkowania się i swojego życia choremu. Obserwując sytuację z boku ma się wątpliwości, kto w tym całym chorym układzie jest bardziej pokrzywdzony. Nikt jednak, szczególnie z osób spoza ścisłej rodziny, nie ma wątpliwości, komu należy współczuć.

Ja też nie mam, choć akurat odwrotnie. Nauczona doświadczeniem bacznie przyglądam się opiekunom i staram się im poświęcić jak najwięcej uwagi, bo wiem, że jako osoby zdrowe na co dzień takiej uwagi nie dostają. Przeciwnie, lekarze, pielęgniarki, dalsza rodzina stawia przed nimi często zadania przerastające ich możliwości, a wszystko w imię dobra chorego. Rzadko ktoś powie coś doceniającego wysiłki opiekuna, no bo przecież to nie on jest poszkodowany. Jest. A w przypadku chorującego terrorysty w sposób okrutny. Terrorysta ma dwie twarze: jedną na użytek odwiedzających, drugą pokazuje tylko bliskim. Muszą jednak tę wiedzę zachować dla siebie, no bo jak to tak mówić źle o kimś cierpiącym? Trzeba sumienia nie mieć! Nie jest wcale zdarzeniem wyjątkowym, że częściej odchodzi "ten zdrowszy", bowiem opieka nad terrorystą jest wyniszczająca.

Oczywiście sytuacja, którą opisuję, nie mogłaby mieć miejsca bez zgody i uległości opiekuna, ale to już inny temat.

Kiedy tylko mogę korzystam, podobnie jak teraz, z okazji, żeby prosić, namawiać, zachęcać do wspierania opiekunów. Chory tego wsparcia ma dostatecznie dużo już z racji samej choroby.

I na koniec: obyśmy zdrowi byli! I nasze rodziny.   

wtorek, 20 grudnia 2011

To moja gorąca, przedświąteczna

prośba.

Tagi: pomoc
09:46, nikitaps
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 lipca 2011

Często słyszy się powiedzenia-złote myśli o zbawczej mocy cierpienia: co cię nie zabije, to cię wzmocni, cierpienie uszlachetnia itp. Czy tak jest naprawdę, czy to tylko marne pocieszenie dla cierpiących?

Odpowiedź nie jest ani prosta, ani jednoznaczna. Rzeczywiście trudno stać się empatycznym i dzielnym człowiekiem, jeśli nigdy nie przeżyłeś bólu, straty, porażki, rozczarowania. Najlepszym nauczycielem jest życie i własne doświadczenie. Syty głodnego nie zrozumie.

Jeśli jednak los jest dla ciebie wyjątkowo niełaskawy, jeśli zamiast terapeutycznej dawki bólu zaaplikowano ci pasmo nieszczęść, to nie staniesz się ani zdrowszy, ani lepszy. To tak, jak z promieniami rentgena: mogą przyczynić się do wyleczenia, ale w nadmiarze są szkodliwe lub wręcz zabójcze. Co za dużo, to niezdrowo.

Każda życiowa trauma pozostawia po sobie ranę. Jeśli jej nie ruszać- zabliźni się. Kiedy jednak rozdrapuje się ją wciąż na nowo-nie zagoi się. W cierpieniu, jak w chorobie, potrzebna jest pomoc. Wiem, to banał, ale życie w ogóle jest dość banalne. Jeśli więc ktoś, kogo znasz, na kim ci zależy cierpi, nie zbywaj go zapewnieniem, że wszystko będzie dobrze, daj mu tyle czasu i uwagi, ile możesz, bobądź z nim, pozwól mu się wypłakać, wyżalić, wyzłościć. Ludzie różnie reagują na ból.

Jeśli to ty przeżywasz dramat, poszukaj kogoś, kto zechce ci pomóc. W prośbie o pomoc nie ma nic upokarzającego. To raczej akt dojrzałości i odwagi. Nie zasklepiaj się w smutku. Wiem, to takie kuszące odwrócić się plecami do niełaskawego życia, Boga, ludzi. Tylko, że powroty są bardzo trudne, a jeśli nie wrócisz, staniesz się złym, zgorzkniałym człowiekiem, którego nie będzie już nigdy stać na żadne dobro. Wtedy Twoje cierpienie pójdzie na marne i nie wyniknie z niego nic szlachetnego.

I jeszcze jedno. Prawdziwe cierpienie to nie to, które towarzyszy ci w chwilach dramatycznych. Wtedy jesteś skupiony na radzeniu sobie z sytuacją. Przychodzi podstępnie w czasie, kiedy wydaje ci się, że już ze wszystkim dobrze sobie poradziłeś. Jest ok, tylko czmeu to ok jest takie smutne? Bo ok jest tylko sytuacja, to z nią sobie poradziłeś, a teraz pora zająć się własnymi ranami.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi


stat4u