Wpisy z tagiem: niepełnosprawni
czwartek, 08 września 2011
To notka o niepełnosprawnych. Na rynku pracy, ale nie tylko. I o stosunku do nich bliźnich w naszym prawie 100%-towo katolickim kraju. A także, jak sami siebie spostrzegają. Skąd się biorą niepełnosprawni? Wiadomo, rodzą się, jak wszyscy. Nie spadają z kosmosu. Czasem od początku jakaś ich sprawność jest słabsza niż u innych, czasem dopiero w konsekwencji choroby, nieraz banalnej, ale niefortunnie przebytej, taką się staje. Faktycznie to wszyscy jesteśmy potencjalnie niepełnosprawni - to, że dziś jesteś zdrowy i sprawny wcale nie znaczy, że będziesz taki zawsze. Wiem, to oczywiste, ale chyba warte przypomnienia. I jeszcze jedno: niepełnosprawność ruchowa to tylko jedna z wielu przyczyn inwalidztwa i to wcale nie najdotkliwsza, za to najbardziej widoczna, przez co utożsamiana często przez dyletantów z niepełnosprawnością w ogóle. Społeczeństwo cywilizowane chroni jednostki z jakiś powodów słabsze. Takie są założenia zapisane w prawie. Z praktyką to już bywa różnie. W znacznej mierze to, czy zdrowa część społeczeństwa będzie zachowywała się w sposób cywilizowany, zależy od samych niepełnosprawnych. Jeśli przydarzyło ci się zostać królikiem wśród antylop, słoni i wilków, dobrze jest pamiętać o kilku sprawach. 1. Królik to tylko nazwa. Taki opis tego, co potrafisz, a czego nie. Królik nie jest ani lepszy, ani gorszy, jest inny. Także wilk znacznie różni się od sowy, a przecież nikt ich nie wartościuje. Jesteś taki, jaki jesteś, inny nie będziesz i masz prawo taki być. 2. Kiedy już zaakceptujesz ten fakt, co wcale nie jest takie proste, ale osiągalne, musisz sprawić, żeby inni też go zaakceptowali. Czy im się to podoba, czy nie. Niekrólikom będzie łatwiej, jeśli powiesz i pokażesz im swoje królicze ograniczenia. Ukrywanie i tuszowanie ich nie sprawi przecież, że znikną. Kiedy więc zdarzy się, że np. po wejściu na 4-te piętro czujesz się słabo i niekomfortowo, a masz coś do załatwienia, nie wahaj się zadbać o siebie - nie możesz liczyć, że zawsze ktoś to zrobi za ciebie. Nie musi, poradzisz sobie. Wystarczy powiedzieć np.: "chciałbym usiąść, nie czuję się najlepiej" i dopiero wtedy, gdy złapiesz oddech, pytaj. W tym momencie zaczynasz choć w pewnym stopniu wyrównywać swoje szanse, pokazując, że masz wprawdzie ograniczenia, ale i prawa z nimi związane i nie zawahasz się z nich skorzystać. No i że nie zamierzasz swych rozmówców za szybko pozbawiać przyjemności kontaktu z sobą :) Nie jesteś petentem - jesteś usługobiorcą. Na pensje tych urzędników składamy się wszyscy, także ja, więc niech się zachowują :) 3. Naucz się oszczędzać siły i wykorzystywać okazje. Każdy kontakt może, choć nie musi, przynieść ci jakąś korzyść. Przykładowo: trafiłeś w miejsce w którym media obiecywały ci pomoc, ale okazuje się, że takiej pomocy to miejsce nie oferuje. Ktoś tu kogoś oszukuje i warto się zorientować, kto i dlaczego. Dopytuj - to ci zawsze wolno: "Rozumiem, że nie możecie mi pomóc? Postaram się zadzwonić do radia i sprostować tę informację. Czy mogę się powołać na naszą rozmowę? A jeśli nie ta pomoc, to może jest coś innego, co możecie zaoferować w mojej sytuacji? Jeśli nie wy, to może wiecie kto i gdzie mam się udać? Poproszę o nr telefonu, trudno mi wszędzie chodzić. A przy okazji, kiedy już tu trafiłem, chętnie bym się dowiedział, czym zajmuje się wasza instytucja (dział)?" Może nie uzyskasz żadnych cennych informacji, a może tak, ale na pewno nauczysz kogoś po drodze, że należy się liczyć z ludźmi, także niepełnosprawnymi. Nie walcz, ale wymagaj. Grzecznie, ale stanowczo. 4. Nigdy nie zapominaj, że owszem, masz pewne prawa, ale to, czy z nich skorzystasz, zależy już od ciebie. Nie daj zapomnieć o swojej sprawie. Przypominaj o niej regularnie. Nie musisz biegać, są telefony. Zawsze notuj nazwisko osoby, z którą rozmawiasz - to bardzo ważne. Łatwo przychodzi odmowa, kiedy się reprezentuje instytucję, znacznie trudniej, gdy ktoś nas rozlicza jako osobę. No i namądrzyłam się :) Pewnie pomyślisz Króliku, że łatwo mi się pisze, bo nie wiem jak to jest, kiedy trzeba walczyć codziennie, w każdej chwili, ze swoimi ograniczeniami, czasem bólem i że wtedy ostatnią rzeczą, której się chce, jest podejmowanie kolejnej walki, bo sił i na tę codzienną nie staje. I pewnie masz rację, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Jak widzisz, też mam swoje ograniczenia :) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CHĘTNIE CZYTAM
MOJE INNE BLOGI
ZAJRZYJ TU - NAPRAWDĘ WARTO
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||