Wpisy z tagiem: obojętność
środa, 31 sierpnia 2011
Usłyszałam wczoraj informację, że w zeszłym roku 6500 osób popełniło samobójstwo. W większości przypadków nikt nie zobaczył na czas symptomów, nie dał wsparcia, nie pomógł, choć najczęściej targnięcie się na życie poprzedza okres depresji. Depresję wcale nie tak łatwo zobaczyć. Kojarzy nam się zazwyczaj z osobą zapłakaną, zrozpaczoną, apatyczną. Nie zawsze tak musi być. Najczęściej tak nie jest. Psychiatrzy do diagnozy tej jednostki mają całe kwestionariusze, mające na celu wyłapanie symptomów i ich natężenia. Co więc możesz zrobić, żeby nie znaleźć się wśród tych, którzy znali, a nie pomogli? Nic wielkiego. Odrobina empatii, czasu i uwagi, to wystarczy. Tylko tyle i aż tyle. Gdy ktoś ci mówi: nie chce mi się żyć, nie lekceważ tego. Wiem, często mówi się tak na wyrost, w chwili zniechęcenia, ale nie zawsze jest to tylko czcze gadanie. Warto zapytać, posłuchać, wczuć się, próbować zrozumieć. To nigdy nie jest czas stracony, bo przecież brak uwagi i czasu ze strony innych powoduje, że ostatecznie ma się dość. Wszystkiego. Po co żyć w pełnym problemów, obojętnym świecie? Jest wiele definicji depresji. Mnie najbardziej przekonuje ta, która jest jednocześnie tytułem książki Michaela Yapko: "Kiedy życie boli". Może nie jesteś specjalistą od depresji, ale, przy odrobinie dobrych chęci, łatwo zauważysz kogo życie boli, nawet jeśli nie lamentuje i nie posypuje głowy popiołem. Ta skrywana postać depresji, nazywana czasem śmiejącą się melancholią, jest najbardziej niebezpieczna, bo znaczy, że przestało się już walczyć. Wtedy wystarczy jeden, wydawałoby się drobny incydent lub przeszkoda, żeby przelała się czara goryczy i dochodzi się do momentu, kiedy już dość: bólu, cierpień, problemów i samotności. Samobójcy tak naprawdę nie chcą umierać, oni uciekają od cierpienia, któremu możesz ulżyć samą swoją obecnością i nieobojętnością. Możesz mnie zapytać, czy przypadkiem nie będziesz trwonił czasu na darmo, bo być może w twoim otoczeniu nikt nie jest depresyjny, a jedynie czasem tylko smutny i zatroskany. Czas poświęcony innym nigdy nie jest zmarnowany. Ty także czerpiesz z niego korzyści. Dzięki niemu zagrożenie, że kiedyś będziesz miał dość, jest znacznie mniejsze.
piątek, 26 sierpnia 2011
To słowo ma wiele znaczeń. Zły może być wadliwy albo nieżyczliwy albo rozdrażniony albo być synonimem diabła. Może być także używane we wszystkich tych znaczeniach naprzemiennie wobec tej samej osoby. Złym można być na pewne konkretne okoliczności; jeśli przeminą, mija i złość na nie. Ale można być złym na cały świat, życie, ludzi, siebie. Kiedy tak się dzieje? I co musi się stać, żeby być złym? Stać musi się naprawdę dużo i często. Nikt nie rodzi się zły, czy dobry. Dziedziczymy temperament, wygląd, skłonność do chorób, ale nie stosunek do innych ludzi. To oni sprawiają, że spostrzegamy świat jako przyjazny, dobry, serdeczny lub odwrotnie - obojętny, zły, wrogi i nieżyczliwy. Kluczem do dobrej relacji z ludźmi jest dobre porozumienie. W ludziach, którzy czuję się niezrozumiani rodzi się złość. I nie chodzi wcale o współczucie, czy litość, ale o zrozumienie właśnie. Chcę być dostrzeżony. Nawet jeśli jestem dla ciebie nieatrakcyjny i nieważny, to przecież jestem. Nie zniknę tylko dlatego, że mnie odrzucisz. Nadal będę. Ze swoim pragnieniem, żebyś w końcu mnie zauważył, że jestem. Zauważył tak, czy inaczej. Nadal będę. Zlekceważony i niezrozumiany. Zły.
wtorek, 12 lipca 2011
Na szerokim kontinuum określającym stosunek do drugiego człowieka, pośród bogatej gamy uczuć mieszczących się między miłością, a nienawiścią, jest jeden punkt zerowy. Punkt zero oznacza obojętność, czyli brak jakiegokolwiek stosunku emocjonalnego do obiektu. Trudno nazwać obojętność uczuciem. Jest to raczej swoisty stan. Na zewnątrz może być on odbierany jako lekceważenie, odtrącenie, pominięcie. Z obojętnością jest tak, jak z kostką lodu wsuniętą komuś za kołnierz - niby nie wyrządza żadnej szkody, ale jakże jest dotkliwie nieprzyjemna. Jeśli więc chcesz kogoś zranić nie wysilając się zbytnio, okaż mu obojętność. To bardzo praktyczne rozwiązanie. Nikt ci niczego nie zarzuci, bo przecież nic nie zrobiłeś złego. Tylko, że to nic częściej bardziej boli, niż otwarta walka, bo w jej przypadku można się bronić, argumentować, a przede wszystkim jest się podmiotem. Kiedy jesteś obojętny skazujesz człowieka na wykluczenie i niebyt. Jeśli, przeciwnie, nie chcesz ranić - nie odwracaj się plecami, nie odpuszczaj sobie kogoś tylko dlatego, że ma inne poglądy lub nieodpowiednio w/g ciebie się zachowuje. Okaż mu swoje niezadowolenie, choćby dosadnie i bezlitośnie. Daj mu szansę zaistnieć. Wiele związków trwa, choć wcale nie łączy ich miłość. Nienawiść bywa równie silnym spoiwem. Obojętność niesie za sobą wyłącznie pustkę. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CHĘTNIE CZYTAM
MOJE INNE BLOGI
ZAJRZYJ TU - NAPRAWDĘ WARTO
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||