|
Blog > Komentarze do wpisu
Rodzinny Matrix cz. II.A jeśli masz dość wyznaczonej ci roli? Co się stanie, jeśli zechcesz ją zmienić lub wycofać się z rodzinnego systemu? System zacznie bronić swojego, wypracowanego latami, statusu, bo dzięki niemu istnieje i funkcjonuje, nie odda więc pola bez walki. Czy twoja decyzja zdmuchnie rodzinę z powierzchni ziemi? Nie, ale będzie to już inna rodzina, którą zmusisz do uciążliwego wypracowania nowych struktur i zależności. Czy wolno ci narazić rodzinę na taki wysiłek w imię egoistycznych zysków? Oczywiście, że tak. Kiedy powstawał rodzinny układ sił związany z przydziałem ról, nikt cię nie pytał o zdanie (faktycznie, to mało kto zdawał sobie sprawę, że takie rozdanie się odbywa-dzieje się to zazwyczaj nie aktem jednorazowej decyzji, a w trakcie długiego procesu). Niczego nie obiecywałeś i nie masz żadnych zobowiązań w tym względzie. Jeśli czujesz, że twoja rola przytłacza cię lub ogranicza, masz prawo się z niej wycofać i zacząć funkcjonować na innych, tym razem świadomie ustanowionych warunkach, ale także ze świadomością poniesienia konsekwencji tych zmian. W rodzinie zawsze są jednostki silniejsze i słabsze: pierwsze wybierają sobie sposób funkcjonowania, drugim zostaje on narzucony. Jednak siła jednostek może z czasem się zmienić, np. przez wzrost świadomości, choć oczywiście nie tylko dlatego. I jeszcze jedno: to, że jakaś rodzina dobrze funkcjonuje, nie oznacza wcale, że jest to rodzina szczęśliwa. Na szczęście rodziny składa się poczucie zadowolenia poszczególnych jej członków. Czasem przebudowa rodzinnego systemu na skutek buntu jednego z jej elementów, sprawia, że w konsekwencji, po okresie zawirowania, rozkład szczęśliwości staje się bardziej równomierny, a role rodzinne bardziej satysfakcjonujące. Życie to ciągłe zmiany. Czemu nie miałoby to dotyczyć życia rodziny? niedziela, 22 stycznia 2012, nikitaps
TrackBack
Komentarze
2012/01/22 17:21:32
@mankatoja
Nie zgadzam się z Tobą. Jednostka ma ogromną siłę, jeśli chce z niej skorzystać. Wyobraź sobie płynący ponton; jeśli wszyscy siedzą w wyznaczonych im miejscach - jest dobrze zbalansowany, choć może nie wszystkim jest jednakowo wygodnie; jeśli ten z niewygodną pozycją ponton opuści, reszta będzie musiała się przesunąć tak, żeby zachować balans, bo inaczej ponton nabierze wody. Albo zaproponować dezerterowi lepsze miejsce. Nie łudź się, że wespół zespół rodzina zmieni swój układ: jest tam wiele osób, które z niego korzystają i łatwo nie odpuszczą uprzywilejowanych pozycji. Paradoksalnie może to zrobić jedynie najsłabszy członek rodziny, bo...nie ma już nic do stracenia. 2012/01/22 18:06:06
ale jest jeszcze jedna opcja - jesli na pontonie jest ciasno,a to tego za bardzo obciazony to wyrzuca sie tego co najbardziej ciazy, wzglednie tego ktory najmniej znaczy....reszta cieszy sie ze ma spokoj i uratowala sie przed utopieniem - sama wspomnialas ze ludzie lubia swoje pozycie w rodzinie. Tych wygodnych sie nie zmienia, jesli nie potrzeba.
w mojej rodzinie najslabszy czyli ja nie zmienil niczego, nawet jesli pod pretekstem doroslosci odeszlo kolejne dziecko w sina dal....matka nadal byla despotka a ojciec znosil wszystko w milczeniu, relacje zostaly te same - matka ma do nas wieczne pretensje i jeszcze bardziej czuje sie meczennikiem niesprawiedliwie traktowanym przez pozostalych, wykorzystywanym etc. 2012/01/22 18:48:40
@mankatoja
Oczywiście, że pozbycie się członka rodziny to też jakaś opcja (zjawisko "czarnej owcy"). A czy to przypadkiem nie ojciec jest najsłabszym ogniwem? Oczywiście, to nie miejsce na terapię rodzinną :), ale...On nie może uciec, ma najmniejsze pole manewru i najmniej wygodne siedzisko na pontonie. 2012/01/23 09:52:46
A u mnie ja jako najslabsze ogniwo, poniewaz od lat ciezko i nieuleczlnie chore, narzucilam sposob postepowania i zycia innym jej czlonkom. Stalo sie to wbrew mojej woli, ale tak bylo u nas, jest i (chyba) bedzie. Zwyczajnie nie mamy innej opcji jezeli chce sie byc razem.
Zawsze podziwialam mojego meza ile "dodal wody do wina", a jest ciagle bardzo szczesliwym czlowiekiem. |
|
W grupie sila,