|
Blog > Komentarze do wpisu
Rodzinny Matrix cz. I.Rodzina to sieć wzajemnych powiązań i zależności. To taki teatr, gdzie każdy ma jakąś przypisaną rolę, czy chce tego, czy nie. Najczęściej nawet nie wie, że ją ma. Dowiadujesz się o tym przypadkiem, bo ktoś z zewnątrz rzuci, zdawałoby się, niewinną uwagę, podzieli się swoim spostrzeżeniem, opowie o swojej "normalnej" rodzinie. Dowiadujesz się wiele o sobie i swoim rodzinnym Matrixie także wtedy, kiedy zaczynasz po raz kolejny mieć uczucie deja vu: spotykasz się z takimi samymi zarzutami, oczekiwaniami i robisz coś, o czym wcale nie jesteś przekonany, że akurat powinieneś, ale i tak...wchodzisz w swoją rolę. Dowiadujesz się, jak to wszystko gra i buczy w sytuacji kryzysu, kiedy sytuacja zmusza poszczególnych członków rodziny do przyjęcia konkretnej postawy: zaangażowania się, opowiedzenia lub wycofania. A kiedy się już w końcu dowiadujesz, jesteś ogromnie zdziwiony, jak to w ogóle możliwe, że nie dostrzegałeś tego przez te wszystkie lata?! Kopalnią wiedzy o rodzinnym Matrixie są zbiorowe fotografie, do których rodzina się ustawiała. Przypatrz się, kto jest w centrum, kto tuż obok niego, a kto na obrzeżu; czy postacie się do siebie przytulają, obejmują, czy wręcz przeciwnie. I uwierz tym zdjęciom - to nie jest przypadek. czwartek, 19 stycznia 2012, nikitaps
TrackBack
Komentarze
2012/01/19 15:25:23
Ooooo! Trafne bardzo. Króliki właśnie rozmawiały o rodzinie, która zrobiła coś, co bardzo zabolało i te różne zależności, szeptanki, układziki próbowały rozwikłać. Łza się w oku kręci. A zdjęcia, ślicznie upozowane, mówią prawdę. Niestety. :(
2012/01/19 15:35:36
@mankatoja
Szkoda, że nie możesz żadnej pokazać. A może jednak? Żartowałam :) 2012/01/19 15:41:46
@Królik
Łzy zamień w gniew, a gniew w działanie. Taki duży Królik i płacze, zamiast dać przykład Króliczkom, jak być wilkiem :) W powiedzeniu: "broń mnie Boże od przyjaciół, bo z nieprzyjaciółmi poradzę sobie sam", nie ma nic o rodzinie. Ciekawe, dlaczego? 2012/01/20 17:30:18
Dalas mi do myslenia, no wlasnie bo jakie zadanie w mojej dziwnej rodzinie, bo ona z pewnoscia nie nalezala do normalnych, spelnialam ja? Wedlug mnie samej obserwatora i buntownika, bo ja patrzylam i nic nie mowilam bo i tak mnie nikt nie sluchal i ciagle sie buntowalam co bylo powodem do zgryzoty mojej szanownej rodzicielki, a najgorszym rodzajem mojego buntu bylo to ze nie chcialam chodzic na religie i do kosciola. A te zdjecia to ciekawa sprawa, musze je sobie obejzec, ale z tego co pamietam to ja mam tylko jedno zdjecie gdzie moja mama trzyma mnie na rekach, mam na nim chyba jakies 1.5 roku i nie przypominam sobie zadnych zdjec na ktorych bym siedziala mamie na kolanach ...
2012/01/21 06:28:05
@4-dina
To raczej chodzi o grupowe zdjęcia rodziny, żeby przyjrzeć się sieci wzajemnych powiązań i relacji między poszczególnymi jej członkami. |
|
fotki sa jak test socjometryczny ;)